Tak naprawdę nieważne, czy chcesz zareklamować swój produkt, czy zostać zauważony jako bloger, coach itp. Promowanie swojej marki to etap bardzo złożony, czasochłonny. Wiadomo – każdy chce zacząć zarabiać. Ta potrzeba skłania ludzi do popełniania błędów, które bardzo ciężko naprawić.

Kupowanie lajków, obserwatorów i subskrypcji

To bardzo modny ostatnio trend. Sprzedawcy aż zacierają ręce. Prawda jest taka, że ludzie, którzy w ogóle nie zajmują się marketingiem, zaczynają zauważać, że coś nie gra. Nowa firma na rynku szyjąca kocyki dziecięce, która założyła fanpage kilka dni temu, nie może mieć kilka tysięcy polubień strony. Zwłaszcza jeśli dodawane posty nie mają żadnych reakcji. To odstrasza potencjalnych klientów. Naprawdę lepiej wygląda 100 polubień strony i jedna szczera opinia. Podobnie jest z kupowaniem obserwujących na Instagramie. Firmy, które chcą współpracować z influencerami, mogą bez problemu sprawdzić przyrost aktywności. Nie chodzi tutaj nawet o różnicę pomiędzy ilością polubień zdjęć, a ilością obserwujących. Istnieje strona internetowa (aplikacja), która rozkłada wszystkie karty na stole. Wystarczy wkleić link do danego profilu na Insta. Bardzo podobnie jest z YouTube, na którym początkujący twórcy mają 1000 subskrybcji i 500, 1000, 1500 wyświetleń filmów. Nie mówię już o zasięgach, które tak naprawdę spadają.

Kupowanie opinii Google, słaby marketing szeptany

Google aż kipi przez wykupione opinie. Fora internetowe przepełnione są niesubtelną, nachalną szeptanką. Prawdziwy marketing szeptany to praca na kilka miesięcy. A chodzi w nim o to, żeby nikt nie wiedział, że to reklama. Jeżeli ktoś chce wypuścić produkt, który po prostu nie działa, omamia ludzi i wprowadza w błąd – nie powinien w ogóle zaistnieć w sieci. Wiem, że są ludzie, którzy mają genialne produkty, robią świetne rzeczy i zależy im po prostu na rozgłosie. Warto wtedy zainwestować w speca od marketingu szeptanego, który nie przyniesie wstydu. Ludzie dzisiaj czytają opinie. Zwracają uwagę na interpunkcję, styl wypowiedzi. Naprawdę łatwo odróżnić opinie pisane przez jednego człowieka niż te pisane przez zwykłych użytkowników. Nie trzeba wcale w tym „siedzieć”.

Brak wiary w social media

Prawda jest taka, że każdy blog, usługa lub sklep internetowy potrzebuje swojego fanpage na Facebook. W niektórych przypadkach wręcz konieczny jest do tego Instagram, a nawet (zapomniany już) Twitter. Jeśli chodzi o sklepy internetowe – każdy powinien mieć swój blog, w którym będzie umieszczał ciekawostki o produkcie, a także radził w podobnej dziedzinie. Takie działania mają wielki wpływ na pozycjonowanie strony. Prowadzenie fanpage przyciąga potencjalnych czytelników, klientów itp. Krótko mówiąc – jeśli na poważnie traktuje się swój biznes, trzeba istnieć na wielu płaszczyznach, w których są obecni klienci.

Rada dla blogera


Każdy bloger, który chce w jakikolwiek sposób się „wybić”, powinien zainwestować w domenę i przenieść się np. na WordPress. Jeśli prowadzi bloga na Bloggerze, tak naprawdę należy on tylko i wyłącznie do dostawcy – w każdej chwili może zostać usunięty. Zdają sobie sprawę z tego potencjalni zleceniodawcy. Chodzi również o autentyczność i zaangażowanie w to, co się robi.

To są trzy, bardzo często popełniane błędy przy promowaniu siebie lub swojej marki, produktu. Takich wpadek jest znacznie więcej. Są one widoczne, często nieodwracalne i opłakane w skutkach. Pamiętajmy, że dzisiaj ludzie są wyczuleni na kłamstwa i szukają prawdy. Szanujmy swoich potencjalnych klientów, zleceniodawców i ludzi, którzy poświęcili czas, żeby czegokolwiek się o nas dowiedzieć.