– Ale dlaczego ty jesteś taka zła?

– Nie jestem zła. Wydaje Ci się.

***

– Ale nie gniewasz się na mnie?

– Coś ty, już zapomniałam.

Kłamiemy. Z pozoru dla wygody, bo nie chce nam się wchodzić w dyskusje. Tłamsimy w sobie i dusimy – emocje. A później płaczemy cichutko, chowamy urazę. Myślimy, że tak prościej, że tak będzie lepiej. A każda emocja, której się boimy, od której uciekamy, przeradza się w coś, czego później nawet nie potrafimy nazwać, zdefiniować i znaleźć źródła jej pochodzenia.

Zawsze, kiedy jesteśmy złe, zastanawiamy się, skąd wzięło się to cholerstwo. Może jesteśmy zmęczone? Może mamy już dosyć wszystkiego, ale nie potrafimy się tego przyznać? A może chodzi nami tylko o to, że pogoda jakaś taka nijaka, że ciśnienie zbyt niskie lub za wysokie, że psy szczekają, ktoś się wydziera za oknem. ALBO MY: jakieś takie trochę brzydkie, nieco zaniedbane. Mogłybyśmy być lepsze. I już same nie wiemy, czy bardziej jesteśmy złe, czy smutne. Zawiedzione, czy zbyt wymagające. Nie wiemy.

Jedno jest pewne: złościmy się, gdy nam coś nie wychodzi. I złościmy się, kiedy jesteśmy nierozumiane, pomijane i zaniedbywane. Najpierw czujemy smutek, a kiedy on trwa długo – zmienia się w złość. To dlatego wiele z nas chodzi wkurzone, siedzi na tykającej bombie i śpi jak na wielkich ziarnach grochu. Ktoś kiedyś powiedział, że każdy jest kowalem swojego losu i ma to, na co zasługuje. A to wcale nie jest prawda. Bo nasze życie i nasze samopoczucie jest zależne od innych. Żyjemy w stadach, mamy dzikie instynkty. Jednego dnia Twoja przyjaciółka daje Ci serce na tacy, a drugiego wbija nóż w plecy. Wczoraj położyłaś się spać obok mężczyzny z Twoich snów, a dzisiaj, nim jeszcze dobrze otworzyłaś oczy, okazało się, że to ten z koszmarów. Tych najgorszych. Nieważne, jak dobrą osobą jesteś, i tak życie jeszcze skopie Ci tyłek. I zawsze udowodni, że ma nad Tobą przewagę. Że inni ją mają, nieważne jak silna jesteś.

Ważne, żeby się pogodzić. Pogodzić się z faktem, że czasami nasze emocje są zależne od innych. Od tego, jak inni nas traktują. I z tym, że nie zawsze jesteśmy wszystko udźwignąć. Musimy pozwalać sobie na smutek, złość i zawiedzenie. Dlaczego mamy w sobie tłumić tak pięknie emocje, które pozwalają nam zrozumieć mechanizm naszego funkcjonowania, naszych pragnień? Dlaczego do cholery musisz wycierać łzy po kryjomu, a nie powiesz wprost, że ktoś Cię skrzywdził? Że on zawiódł, spierdolił. Że jesteś zła. Emocje są czymś, co należy okazywać. Nie zamieniać ich w mokre rękawy, ściany płaczu i echo. Lepiej, aby czasami podniosły ciśnienie, przybrały głośniejszy ton, a nawet stłukły talerz.